środa, 4 maja 2016

,,Czarnoksiężnik z Archipelagu''- Ursula K. Le Guin


Jest nazywana klasyką fantasy, która większość osób bardzo się podobała. A jaka jest moja opinia dotycząca tej książki? Zapraszam do czytania.





   Pewnego razu młody chłopiec imieniem Duny przygląda się swojej ciotce, która jest czarownicą. Podpatruje sytuacje, gdy ciotka zaklęciem przywołuje kozy. Chłopiec próbuje naśladować ją,ale efekt końcowy nie jest zadowalający. Jednak czarownica dostrzega w nim zadatki na czarnoksiężnika. Zaczyna go uczyć zaklęć. Dostaje imię Ged i trafia do swojego pierwszego Mistrza- Ogiona. Następnie podróżuje na wyspę Roke, do miasteczka Thwil, gdzie udaje się do szkoły czarnoksiężników. Jest to opowieść o dorastaniu, o tym jak lekkomyślność przeradza się w dojrzałość.

   Szczerze mówiąc miałam ochotę tą książką rzucić o ścianę. Pierwsze kilkadziesiąt stron masakrycznie mnie wynudziło. Próbowałam słychać muzyki, czytać na głos, chodzić podczas czytania lektury. Nic nie pomagało. W pewnym momencie powiedziałam stop. Usiadłam sobie na spokojnie i zaczęłam czytać. W niektóre sytuacje po prostu nie mogłam uwierzyć. Bohater był tak głupi..może zacytuję. ,,Ged uważał, że jest bardzo brzydka, ale czuł pragnienie podobania się jej, zyskania jej podziwu, i pragnienie to narastało w nim w trakcie rozmowy''. Nie skomentuję tego, że w tym zdaniu zostało kilka razy powtórzone ,,jej'', ,,pragnienie''.  Bohater w tym zdaniu okazał się taki..nawet nie wiem jak to nazwać. Wiecie o co chodzi. Chyba..CIII, mniejsza.

   Styl nie przypadł mi do gustu. Nie podobało mi się, że autorka kilka razy powtarzała te same słowa. Jedno zdanie mnie po prostu rozwaliło. ,,Znalazł się w tej warownej wieży przypadkiem, a jednak w przypadku była jakaś celowość; albo też dostał się tu celowo, a mimo to cała celowość objawiła się jedynie dzięki przypadkowi.'' Takie trochę masło maślane. Ale w sumie spodobało mi się to zdanie. Takiego zdania to ja się nie spodziewałam. Uważam, że w pewnym sensie jest wyjątkowe, a na pewno inne, niż możemy spotkać w większości książkach.

   Bohaterowie..Już trochę napisałam o Gedzie. Wkurzyło mnie to, że chciał by go wszyscy lubili i wiedzieli, że on jest najlepszy, szybciej się uczy od innych. Poza tym jego postawa w sporze z Jasperem była..dziecinna. Poza tym jakim cudem on oczekiwał od Jaspera, że ten będzie dla niego miły, jak sam nie był wobec niego? Jego lekkomyślność, a mogłabym nawet rzec, że dziecinność była pokazana, gdy brał udział pojedynku z Jasperem..Dobra. Już nic nie mówię! Nie spojleruję! To przejdźmy do innej osoby, bo zaraz coś wygadam. Ogion jest tak strasznie nudny. O ile jeszcze styl wypowiedzi bohatera na początku mi się podobał to potem było coraz gorzej. Z takiego stylu Mistrza przeszedł do stylu człowieka. A szkoda, bo na początku przypominał mi Yode z Star Warsów, gdy z kimś rozmawiał.
Jasper też był taki trochę dziecinny..ten spór i w ogóle. Moim zdaniem trochę uważał się za lepszego od innych. Vetch był całkowicie inny od swojego kolegi, Jaspera. A mimo to, powstała między nimi więź przyjaźni. Ale zaprzyjaźnił się też z Gedem, okazał mu taką troskę, zainteresowanie. Moim zdaniem jest najlepszym bohaterem w książce. Moje serce skradł też Otak, kochane zwierzątko ♥

   Na brak akcji nie mogę narzekać. Była bitwa, smoki, potwory, tajemniczy cień. Te momenty uważam za najlepsze w książce. Bo powiem Wam szczerze, że wynudziły mnie nudne, długie opisy. Nie czytało się to najgorzej, ale najlepiej też nie.

   Pewnie fani fantasy urwą mi głowę za taką opinie. Chociaż powiem Wam szczerze, że mimo tego, że mnie wynudziła, to była to dobra lektura. To może nie urwą. Akcja jest, bohaterowie jako tako, styl pisania nie przypadł mi do gustu. Ale jestem pod wrażeniem tych niektórych imion czarnoksiężników, których trudno zapamiętać, czy też wysp. Na pewno nie są one dziecinne, czy nie przemyślane. Gdy ja mam stworzyć nazwę do opowiadania jakieś rasy zwierząt, ludzi, to pustka w głowie. Same jakieś dziecinne mi przychodzą do głowy. Masakra.

   Mimo tych wszystkich wad, jest to książka bardzo mądra. Uświadamia nam, że powinniśmy poznać swoje słabości, żeby nad nimi zapanować. W każdym z nas jest cząstka zła i dobra. Jeżeli nie zapanujemy nad tą złą, to może ona nam wyjść spod kontroli. Wtedy nasze słabości przejmą nad nami tą kontrolę. Zabawne. Najpierw my je mamy pod kontrolą, ale jeżeli nie będziemy ich kontrolować, to one będą miały kontrolę nad nami. Trochę masło maślane, ale wybaczcie.
Poza tym w książce tej jest mnóstwo sentencji.

,,Zapalić świecę znaczy rzucić cień''
,,Nawet głupstwo jest niebezpieczne w rękach głupca''
,,Dojrzałość to cierpliwość. Biegłość to cierpliwość dziesięciokrotna''


Buziaki :*

16 komentarzy:

  1. Ta książka... hm, teoretycznie mi się podobała, bo właśnie ta akcja, walka, itd. Ale niektóre opisy naprawdę były straszne xD Nużące bardzo :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka jest strasznie specyficzna. Jest fajna, ale... tylko fajna. Ma do zaoferowania ciekawe zwroty i zwrociki akcji, ale jak zauważyłaś opisy dłużą się w nieskończoność, a ich konstrukcja czasami aż błaga o pomstę do nieba. Jednak, jak na klasykę fantastyki przystało- trzeba przeczytać, przełknąć i tyle :)
    Pozdrawiam serdecznie!
    Pondi x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dawno Cię nie było. Cieszę się, że wróciłaś!

      Usuń
  3. urywać głowy nie chcę, bo kilka lat temu miałam na temat tej książki podobną opinię. rok temu przeczytałam 4 tomy jeszcze raz i odkryłam w nich coś, czego wcześniej nie zauważyłam. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, to dobrze :D
      Może i ja kiedyś raz jeszcze po nią sięgnę, kto wie ;)

      Usuń
  4. Jeszcze nie czytałam ale może się za nią zabiorę :D
    Zapraszam do siebie, dopiero zaczynam ;)
    http://madziacz.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja uważam ją za jedną z lepszych książek fantasy :D Po prostu trzeba znaleźć w niej to coś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie bardzo mi się podobała, ale czasem ten bohater był aż śmieszny, a opisy dłużyły się i dłużyły.
      Pozdrawiam :3

      Usuń
  6. Pierwszy raz słyszę o tej książce. Brzmi ciekawie, ale nie wiem czy ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle zdziwiłam się, że jest taka lektura :o

      Usuń
  7. Jakiś czas temu wypożyczyłam ją w mojej szkolnej bibliotece, nie wiedząc o niej nic. Niestety nie udało mi się jej przeczytać. Na prawdę próbowałam (czytałam całą chemię i trochę w domu), jednak szła mi tak okropnie opornie... Koniec końców ją oddałam, jednak czeka na mojej liście książek do przeczytania na ,,lepsze czasy" :D
    Pozdrawiam cieplutko i czekam na kolejne posty :*

    Julka z julyinthebookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Na razie nie skuszę się :D

    Buziaki <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam ją w planach i kiedyś na pewno przeczytam, ale nie mam jeszcze pojęcia kiedy - i na razie motywacji też nie, po twojej recenzji :D Bo mnie takie powtórzenia... Uh, szlag chyba trafi tą książkę :D Irytują mnie gorsze stylistyczne przewinienia, więc xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Początek rzeczywiście był trochę przydługawy, ale ja cenię sobie tę książkę za kreację świata fantasy :) Chociaż przyznaję, że Ged i Jasper zachowywali się czasami niezwykle dziecinnie ;)

    OdpowiedzUsuń